| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Witam na moim blogu.

Mam nadzieję, że spędzisz tu miłe chwile. Zapraszam - rozsiądź się wygodnie. Poznaj moje koty. Obejrzyj moje prace.
Zostaw swój ślad.

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować zapraszam
ewa(at)szczescie.pl

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

moje koty

piątek, 26 lutego 2010
środa, 17 lutego 2010
poniedziałek, 08 lutego 2010
Bazyl i Dyzia - czarno to widzę ;-)

Jovi i Łatka - łaciato jest

Jovi


Łatka

Dyzia
Tagi: koty
17:43, ewung , moje koty
Link Komentarze (2) »
sobota, 06 lutego 2010
Pozwólcie że opowiem Wam moją historię.
Jestem zwykłym kotem. Czarnym z małym białym krawacikiem. Nie mam rasowych przodków i szlachetnej krwi. 
Urodziłem się jakieś trzy, cztery lata temu na zajezdni autobusowej w Opolu. Moją mamą była zwykła kotka, która tam znalazła schronienie. Było nas dwóch braci. Podobnych do siebie z wyglądu ale nie z charakteru. Ja po mamie nauczyłem się ufać ludziom. Brat zawsze był w stosunku do nich nieufny. Owszem obaj chętnie zjadaliśmy to co nam dali jeść i korzystaliśmy ze schronienia. Ale brat nigdy nie dał się dotknąć człowiekowi. Ja polubiłem głaskanie i czochranie. Chętnie przychodziłem na kolana. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce na świecie ale mogliśmy tam spać zakopani w kartonach pełnych ciepłych szmat, chronić się przed deszczem i mrozem. A także biegać gdzie nam się podobało.
Mama szybko zajęła się maluszkami, które urodziła wkrótce po odchowaniu nas. Niestety zanim zdążyliśmy poznać nasze rodzeństwo mama zginęła. Rozjechał ją autobus. Wszyscy bardzo byli smutni bo nie udało się znaleźć naszego malutkiego rodzeństwa. Nie wiadomo gdzie mama je schowała i ono także poszło za Tęczowy Most. Razem z mamą. Nie było to ostatnie złe wydarzenie. Niedługo potem zniknął mój brat. Nigdy nie dowiedziałem się co się z nim stało. Zostałem sam. Nie licząc wielkiego rudego kocura, który czasem mnie bił.
Na szczęście byli jeszcze ludzie. A szczególnie jeden. Przyjeżdżał, głaskał mnie, przywoził jedzenie. On też przyniósł dla mnie tabletki jak źle się czułem bo robaki mnie chciały zjeść. Polubiłem go bardzo. Czasem przywoził ze sobą swoją ukochaną i oboje mnie głaskali i tulili. Serce mi pękało jak odjeżdżali. Inni ludzie też się mną zajmowali ale nie tak jak oni.
I wtedy posłuchałem informacje o jakiejś przeprowadzce. Moi Duzi mieli wyjechać. Chcieli mnie tu zostawić. Byłem bardzo smutny. Kto by chciał w końcu takiego podwórkowego kota jak ja. Wiedziałem że Duzi mieli swoje trzy koty. Po co im czwarty. Dlatego nie przyszedłem się pożegnać jak Duży był ostatni raz na zajezdni. Przyszedłem dopiero jak odjechał. 
Ale on wrócił! Po mnie! Włożył mnie do kontenerka, zabrał w nieznane miejsce i byłem jeszcze bardziej przerażony niż kiedy odjechał zostawiając mnie. Okazało się że byłem u weterynarza. Potem czekała mnie podróż w nieznane. Podróż do nowego domu.
I tak stałem się domowym kotem, który ma swoich Dużych. To działo się dwa lata temu. Czasem trudno uwierzyć mi w swoje szczęście. Najbardziej na świecie kocham moich ludzi, przytulanie, głaskanie, spanie na kolanach. Oni śmieją się że nie ma bardziej miziastego kota na świecie. Może to i prawda.
Jest nasz kocia piątka i moje przyszywane kocie rodzeństwo też bardzo kocham.
Czy jest coś o czym marzę? No może żeby mój pęcherz nie chorował bo wtedy mógłbym jeść jedzenie które najbardziej lubię a nie to które leczy. No i żeby Duzi nie pracowali - wtedy cały dzień bym siedział na ich kolanach.

Przepraszam za przydługie marudzenie i pozdrawiam Was serdecznie
Bazyl

niedziela, 24 stycznia 2010
środa, 20 stycznia 2010
Krótka fotosesja - świeżutka

Jovi - troszkę nieostry ale ta minka


Ulubione miejsce Rózi ostatnio,
czasem musi się nim dzielić z Dyzią


Bazylowi nie dało się zrobić sensownej fotki
bo tańczył wokół nóg

poniedziałek, 14 grudnia 2009
Kotków pięć dostało wyróżnienie od Kotów Trojga 
za co pięknie dziękujemy :-)


Kotków pięć postanowiło przekazać wyróżnienie
KOCIEMUBLOGOWI DOBROWOLNEMU 
oraz

a teraz czas zdradzić 7 kocich tajemnic... hmmm

1. Dyzia kocha Karola - co wieczór czeka aż położy się spać żeby wejść pod kołdrę i się do niego przytulić 

2. Rózia pod miną niewiniątka skrywa łobuza, który potrafi przyjść i wgryźć się Łatce w gardło niczym wampir

3. Łacia ma słabość do głaskania po głowie, czasem mam wrażenie, że Karol oberwie jej uszy tak mocno ją głaszcze a ona mruczy zadowolona i domaga się więcej

4. Bazyl przez cały dzień będzie spał a akurat kiedy przysiadasz ubrać buty bo musisz wyjść dostaje fazy na przytulanie, uwala się na kolanach z miną: kochaj mnie, tul, miętoś i tarmoś. 

5. Jovi niby taki luzak  a histeryzuje przy obcinaniu pazurów - muszę to robić z pomocą Karola

6. To będzie tajemnica wstydliwa - Bazyl nie myje sobie zadka - to ja latam za nim z chusteczkami nawilżanymi

7. Łatka w kuwecie trzyma jedną łapę w środku a trzy na brzegu kuwety - nie wiem jak w tej karkołomnej pozycji utrzymuje równowagę ale minę ma zawsze nieźle skupioną  

Mam nadzieję że koty tego nie przeczytają i nie wniosą zażaleń :-)
czwartek, 26 listopada 2009
Pudło stanęło w tym miejscu przez przypadek. Na chwilę, zanim je porządnie schowam. I momentalnie stało się ulubionym miejscem do leżenia Bazyla. Byłam twarda i je schowałam. Bazyl ze smutną miną kładł się w miejscu po pudle. Uległam i oddałam mu pudło.
Dlaczego właśnie to? Dlaczego w tym miejscu? Nie wiem. Wiem natomiast, że pudeł u nas dostatek i żadne inne nie wzbudziło takiej kociej miłości. I żeby nie było że w środku jakaś kocimiętka. W pudle są książki do nauki hiszpańskiego. 


środa, 11 listopada 2009
niedziela, 08 listopada 2009
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11