| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Witam na moim blogu.

Mam nadzieję, że spędzisz tu miłe chwile. Zapraszam - rozsiądź się wygodnie. Poznaj moje koty. Obejrzyj moje prace.
Zostaw swój ślad.

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować zapraszam
ewa(at)szczescie.pl

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

tymczasiki

piątek, 20 listopada 2009
Wczoraj na jedną noc trafiła do nas śliczna burasia Klio - około pięciomiesięczna kicia, która szuka domku. Większość mojego życia upłynęła w psim towarzystwie i to dużych psów ale chyba żaden tak nie warczał jak to małe kociątko. Kotusia nie jest agresywna - można ją głaskać ale zamiast mruczeć to warczy. Czasem syczy tez pięknie. Moje koty nawet na nią nie syknęły chyba w taki szok wpadły na widok tego warcząco-syczącego stwora.
Martwiłam się, że nie je i nie idzie do kuwety ale Karol dał mi znać że mała pięknie się załatwiła co wskazuje na to że jadła, zresztą chyba mniej karmy było. Oczywiście siedząc w kuwecie warczała - a jakże.

Oto Klio:









wtorek, 12 sierpnia 2008
Kosmo w swoim domku ale z nami został jeszcze Jovi. Joviś zauroczył mnie od pierwszego spojrzenia, drobny, z okrąglymi łatkami, pełen delikatnego wdzięku mimo że to chłopaczek. Jestem w nim zakochana po uszy. Nie umiem sobie wyobrazić oddania go, chciałabym żeby z nami został. Piszę to ze wstydem bo oznacza to, że jestem beznadziejnym domem tymczasowym. Jovi dalej szuka domu a ja... odsuwam od siebie myślenie o tym.

Pomagam sprzątać


woda zdrowia doda






pilnuję podłogi


a kuku


mam ogon a nawet dwa (swój i wujka Bazyla)

niedziela, 10 sierpnia 2008
Przed chwilą pojechał a mi pęka serce. Cieszę się że będzie miał fajniutki domek, ja odetchnę bez tego tajfuna w domu. Ale coś mnie tak ściska za serce.

Mój kosmiczny kotek

środa, 30 lipca 2008
Wystawka


Mierzymy nową kuwetę


Długi Kosmo i Jovi


Pranie jest fajne





środa, 23 lipca 2008
Chociaż minkę  ma niewinną  jest w nim prawdziwy diablik. Jovi to rozkoszny łobuziak, robiegany i rozbrykany :-)




I żeby było sprawiedliwie portrecik Kosmo












KOSMO (biały kosmiczny kot) i JOVI (łaciaty Jowisz)
bo tak ostatecznie nazywają się maluszki szukają kochających domów.
sobota, 19 lipca 2008
Cześć tu maleńtasy :-)
Byliśmy u tego weterynarza co nas straszyli.
Nie było tak źle, mamy fajny transporter.
No i ludziowie już wiedzą że my chłopaki jesteśmy. Bo my to cały czas wiedzieliśmy. No i jesteśmy zdrowe, mamy 7-8 tygodni. Ludziowie mają obserwować nasze uszka czy nie zamieszkał tam jakiś świerzb. Bo ponoć mogą te świerzby mieszkać w kocich uszkach.

Mają nas odrobaczyć. Według nas to kot można co najwyżej odkocić ale niech im będzie. Duże koty też dostały tabletki. I ponoć nas jeszcze szczepić będą.

No i najważniejsze ja biały jestem Kosmo - od kosmicznego kota. Wczoraj ludziowie mnie tak nazwali. A łaciak ciągle bezimienny.

No i wczoraj prawie znalazłem dom. Ale jednak nie i na razie zostaję z ludziami. Ale będą szukać nam domków. Szkoda, bo fajnie nam tu. Wujek Bazyl z nami się bawi. I już duże koty śpią na łóżku mimo że my też tam jesteśmy.

Ludziowie narobili nam zdjęć i teraz nie wiedzą co wybrać żeby Wam pokazać jakie fajne z nas chłopaki :-)

Łaciatek jeszcze bez imienia









Kosmo czyli kosmiczny kot







Razem sobie śpimy




Bawimy się na drapaku, najpierw jeszcze nie był zamontowany,
teraz już stoi i możemy brykać dowoli




Duże koty jakoś nas znoszą :-)
Rózia pilnuje...


...a wujek Bazyl bawi się z nami

wtorek, 15 lipca 2008
Chyba pozazdrościłam maluchów. Choć tak naprawdę to sprawcą tego wszystkiego jest Karol i Czitka z forum miau do której pojechaliśmy w odwiedziny.

Wczoraj na wieczór umówiłam się z Czitką z forum miau na osobisty odbiór jej książki "Moje domowe tygrysy". Niczego się nie spodziewając około 20 zajechaliśmy do jej kociego ogrodu. Była już tam Wima z fundacji Kocie Życie też po książki.
Gadu gadu i doszło do opowieści i trzech małych kociątkach które żyją na podwórku pobliskiej drukarni, ich mama umarła szybko po tym jak się urodziły i właściwie chowały się same, dokarmiane przez pana z drukarni. Zrobił im schronienie i sypał jedzenie. Ale maluchy proludzkie, towarzyskie, piękne. Nie za bezpieczne w tym miejscu a na dokładkę na koniec tygodnia pan wyjeżdża na urlop. Raczej bez szans na odrobaczanie, szczepienie itp.
Nie chciałam iść ich oglądać na co nalegał Karol bo czułam jak to się skończy. Wśród kiciów białasek a zawsze z Karolem podobały nam się białaski. Więc że może Wima weźmie dwa a my białego. No i w końcu poszliśmy. Kociaki piękne, zdrowe, tylko futra zamiast białe to szare. Rozbrykane i wesołe.
Nr 1. to biały całkowicie kocurek
Nr 2. Śliczna delikatna burasia
Nr 3. Krówka w śliczne okrągłe łaty
płcie na razie ustalone nie przez weta więc może sie coś zmienić.

No i efekt:
Wima bierze burasię bo ma w domu kocurka z dworca PKS zabranego więc będą miały swoje towarzystwo
A my zabieramy dwie pozostałe sierotki.

Więc wróciliśmy z dwoma kotami, jedną książką i jednym drapakiem którym koty Czitki wzgardziły.


Na razie w domu jest syczenie i nasze koty zabunkrowaly się w sypialni ale ogólnie to jest ok, nie ma jakiejś agresji tylko Bazyl warczy.
Maluchy bezstresowe, słodkie, towarzyskie.
Białasek jest większy, krówcia drobniutka.Malutka ssie swojego braciszka, widać brakuje jej maminej opieki. A ponadto rozrabiają i gryzą.
Bezbłędnie trafiają do miseczek ustawionych w łazience oraz do kuwety.
Mądre maluszki.

tak śpimy


jestem mała i potrzebuję cycusia, na szczęście mam brata

w łazience jest nasz kącik




jestem ślicznie nakrapiana
chętnie wejdę na kolana
szukam domku najlepszego
i człowieka wspaniałego