| < Luty 2007 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
O autorze
Witam na moim blogu.

Mam nadzieję, że spędzisz tu miłe chwile. Zapraszam - rozsiądź się wygodnie. Poznaj moje koty. Obejrzyj moje prace.
Zostaw swój ślad.

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować zapraszam
ewa(at)szczescie.pl

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

środa, 28 lutego 2007
Znowu zamówiłam koraliki. To zaczyna być niebezpieczne uzależnienie. Robienie biżuteri. Pewnie byłoby inaczej gdyby czasem nie udało się czegoś sprzedać. A tak czuję się trochę usprawiedliwiona bo w sumie koszty się zwracają. Teraz muszę trochę podziałać żeby te dzisiejsze zakupy się zwróciły.

Oczywiście nie mogę się doczekać przesyłki. I tego rozpakowywania żeby pooglądać.



wtorek, 27 lutego 2007
Zasłużyłam na nagrodę. Udało mi się zrobić coś z czym się męczyłam i męczyłam. Więcej w tym szczęścia niż rozumu ale się udało.

W nagrodę poszłam do łaciatego kota. Spała słodko na łóżku. Położyłam się obok i pogłaskałam łaciate futerko. Odzew: mruczenie. I zaraz łapcie go góry i brzusio na wierzch. Uwielbiam to - kicia cała na głaskanie. Pomruczałyśmy sobie troszkę razem. Potem kicia aby należycie nagrodzić mnie za moje dokonania przyszła ze mną do biurka i ułożyła się na kolanach.

Jak to mówią: co dwie głowy to nie jedna :-)


A Łaciata mruczy i mruczy...
No właśnie. Jak długo to się będzie ciągnąć? Ale od poczatku... Od lutego mam firmę. Moją długo wymyślaną, wymarzoną firmę. Na razie jako dodatek do pracy etatowej. No i właśnie w zwiazku z tą firmą wziełam udział w unijnym programie ZPORR 2.5 czyli kasa dla początkujących. Zaczeło się w październiku. 4 dni przed ostatecznym terminem składania wniosków (6 luty) wyszło, że nasze ukochane władze czegoś tam nie uchwaliły no i ... wiadomo co. Nowy termin na składanie wniosków to 6 marca. Pod koniec marca powinno być wiadome kto dostanie kasę. Ale kiedy będzie kasa - tego nie wie nikt. Fajnie co. A kasa miała być w marcu.

Tak więc pozwolę sobie tu podziękować naszym drogim władzom za to, że tak dbają o lud IV coś tam coś tam. Możeby tak w trakcie pogoni za wrogami narodu uchwalić jeszcze potrzebne ustawy?

A koty oczywiście się tym nie przejmują. Przewracają się z boku na bok na rozświetlonych słońcem parapetach i mruczą: olej to, wiosna idzie :-)

----------------------------------------------------------

HA! Chyba wywołałam wilka z lasu bo własnie przyszedł mail, że nowe wnioski też są złe i czekamy na nową poprawioną wersję. Ponoć ma być za dwa dni. W naszym kraju nie można się nudzić. Mrauuu!
poniedziałek, 26 lutego 2007
Jest w powiedzeniu "szewc bez butów chodzi" co głęboko prawdziwego. Znajoma prosi dziś o wizytówkę, sięgam do portfela a tam... pusto. Wizytówki wyszły. Jak na kogoś kto zajmuje się robieniem innym wizytówek to się nie popisałam za bardzo. Chciałabym wierzyć, że wyciągnę z tego wnioski na przyszłośc ale za dobrze się znam. Pewnie za chwilę znowu mnie ktoś złapie bez butów.

Kot zwiedza biurko a w jego oczach czai się pytanie "co by tu ukraść". Momentami zerka mi w oczy i wtedy przybiera minę niewiniątka "ja tylko patrzę". Nie z nami te numery, kocie.
niedziela, 25 lutego 2007
Cały weekend pracy a efekty żałosne. Okropnie mi nie szło. Jak będę pracować w takim tempie to do Wielkanocy nie skończę tego projektu. Nerwów też mnie to sporo kosztowało.

Na szczęście mam zawsze dostępną terapię na zszargane nerwy. Felinoterapię. Troje futrzatych, mruczących doktorów od głowy. Chętnie poświęcają mi czas, zawsze gotowe wysłuchać, zamiauczeć, zamruczeć. Na zegarek nie patrzą. Ich usługi nie kosztują wiele. Pełna miska, świeża woda, drapanie za uszkiem, pomachanie myszką.

Wieczór już. Czas komputer wyłączyć i do koto-doktorów udać się na sesję terapeutyczną. Dobranoc.
A może tkać dywany?

Czarna gubi tyle futra, że aż żal żeby się marnowało.W życiu nie przypuszczałam, że koty też tak mają. Do psa to już byłam przyzwyczajona. Mam takie zgrzebełko gumowe i czeszę nim kota. Potem zdejmuję z niego takie fajne futrzane dywaniki. Wciąż zastanawiam się czy może je utrwalic jakoś? Może taki dywnik do czegoś się przyda? Może potem jeden duży z tego zrobić?
100% ekologiczny dywan z kota.



Czarny kot - Dyzia.





sobota, 24 lutego 2007
Sporo pracy przede mną. W sumie będę siedzieć cały weeked. Ale jakoś się nie moge skoncentrować. No bo jak tu pracować?

Nikt nie łazi po klawiaturze.
Nie zasłania monitora.
Nie siada na kablu od myszki.
Nie kładzie się na mojej ręce trzymającej myszkę.
Nie obsypuje mnie futrem.
Nie uwala się na kolanach.
Nie spycha z krzesła.

Dziwnie tak jakoś.

Koty sobie poszły spać do innego pokoju.

piątek, 23 lutego 2007
Trochę z niewygody. Pożalić się chciałam. Siedzę na połowie krzesła a właściwie na jednej trzeciej. Resztę zajmuje kot. Zaczęło się niewinnie od przycupnięcia na kawałeczku krzesła i krok po kroku ja mam coraz mniej miejsca a kot śpi coraz wygodniej. Drugi kot też śpi. Atmosfera więc senna i leniwa a ja pracuję. A raczej walczę aby nie zwinąć się w kłębek i dołączyć do kotów.
Trzeci kot postanowił chwilowo porozsiewać swoje futro gdzie indziej. Nie zmienia to jednak faktu, że biurko, klawiatura są zasypane czarnym futrem. Do monitora też się przyczepiło. Pocieszam się, że to oznaka nadchodzacej wiosny.

Tak naprawdę to uwielbiam te moje kociska. Nawet jak spychają mnie z krzesła.